Podsumowanie 1 roku Stosowanej Psychologii Zwierząt

Cześć,

Bardzo dawno mnie tu nie było, ponieważ niestety cała ta sytuacja z pandemią najpierw pozbawiła mnie produktywności, a potem w wyniku zastoju z produktywnością na koniec semestru nazbierało mi się tyle roboty, że w pewnym momencie nie wiedziałam już nawet jak się nazywam. 

Jako, że zajęcia już się skończyły, wszystkie egzaminy pomyślnie zdane, mogę przejść do podsumowania 1 roku Stosowanej Psychologii Zwierząt.

Chciałabym tylko zaznaczyć, że z postów dotyczących poszczególnych przedmiotów nie zrezygnowałam, na pewno jeszcze je pociągnę 😉

W ostatnim czasie dostałam kilka wiadomości dotyczących studiów, czy polecam, co sądzę, czy łatwo się dostać. Nie wiem kiedy kończą się rejestracje na studia, ale najwyżej osoby z rekrutacji dodatkowej będą mogły skorzystać z tych informacji.

Tak więc chciałam zacząć przede wszystkim od tego, komu nie polecam tego kierunku:

Czy łatwo się dostać?

Wydaje mi się, że tak. Przed rekrutacją nie mogłam nigdzie znaleźć informacji jakie rzeczywiście są progi. Osobiście się dowiadywałam od osób z pierwszego rocznika jakie mniej więcej były wartości i zarówno na tamten moment, jak i podczas mojej rekrutacji te wartości były naprawdę niskie. Nie wiem jak będzie w tym roku, ale póki co, na pewno nie jest wymagane po 80% ze wszystkich wybieranych przedmiotów 🙂 Zresztą pamiętajcie, że to są studia zaoczne.

Jakie są moje odczucia? 

Nie mam pojęcia jak to będzie wyglądało na drugim i trzecim roku, ale patrząc przez pryzmat tego roku, nie liczyłabym raczej na nie wiadomo jak wygórowany poziom (niestety).

Prawdę mówiąc tym semestrem jestem mocno rozczarowana. Wyjazd z Etologii oczywiście nam przepadł bezpowrotnie, podobnie jak wiele ciekawych wykładów, bo koronawirus… Kontakt z prowadzącymi też był naprawdę bardzo słaby. 

Jednak poza tym wszystkim uważam, że bywało naprawdę ciekawie i czuję, że mam solidną bazę do dalszej nauki. 

Jest mi tu dobrze i cieszę się, że wybrałam właśnie ten kierunek, ale nie byłabym sobą, gdybym była inna, więc chciałabym was uczulić, że studia to nie wszystko. Warto od początku wyrobić sobie nawyk zdobywania wiedzy i doświadczenia jeszcze poza murami uczelni. Na studiach zwykle nie ma czasu na taką praktykę, która rzeczywiście porządnie nas przygotuje do przyszłego zawodu. Zwykle potrzeba dużo więcej godzin i najlepiej niezależnych nauczycieli, dzięki którym poznamy również inne spojrzenie na to samo zagadnienie. Po prostu miejcie to na uwadzę. 

Swoją drogą, planuję osobny wpis o tym, co robię (albo staram się robić) poza uczelnią, żeby rozbudowywać swoją merytoryczną bazę i nie mieć poczucia zmarnowanego czasu.

Trzymajcie się, a wszystkim czytającym studentom życzę udanych wakacji!

Dodaj komentarz