Top 3 najbardziej wymagające przedmioty na 1 roku SPZ

W dzisiejszym poście, chciałabym przedstawić moją subiektywną listę najbardziej wymagających przedmiotów, z jakimi mierzyłam się na pierwszym roku studiów. 

Od razu uprzedzam, że w tym poście nie chcę skupiać się na samej zdawalności, bo było z nią naprawdę… różnie. Czasami była nieadekwatna do danego przedmiotu, np. Wprowadzenie do psychologii, które samo w sobie nie było trudne, ale masa osób go nie zdała przez specyficznie skonstruowany egzamin. 

Doświadczona studiami na Biologii nauczyłam się, że na egzaminie należy spodziewać się wszystkiego co najgorsze i najłatwiejsze. 

Kiedy się uczę, to staram się nie robić wyjątków w stylu “oj tam, tego na pewno nie będzie”. Nie uczę się tylko wtedy, kiedy jestem pewna, że coś wiem i zapytana o to w nocy o północy będę w stanie udzielić poprawnej odpowiedzi 🙂 Być może dlatego moja nauka jest dość czasochłonna, notatki zajmują wiele stron i wymagają hektolitrów kawy, ale są dla mnie wyczerpujące i wiem, że jeśli w przyszłości będę potrzebowała odświeżyć sobie szczelinę synaptyczną albo kodeks etyczny, to po prostu do nich wrócę. 

Moimi kryteriami dotyczącymi tego, dlaczego dany przedmiot uważam za wymagający są: 

  • czas potrzebny do przeczytania i zrozumienia treści
  • obszerność materiału oraz wiążąca się z tym ilość notatek do wykonania
  • ilość wymaganych powtórek do skutecznego zapamiętania
  • poczucia wewnętrznej presji do regularnej obecności na wykładach 

Moje top 3 najtrudniejsze przedmioty na SPZ

Wprowadzenie do fizjologii zwierząt

Oczywiście musi stanąć na piedestale. I chociaż uczyłam się do rozszerzonej matury, szanuję fizjologię, to nie zmienia to faktu, że ten przedmiot był dla mnie męczarnią. Było tego ogromnie dużo, zakres materiału obowiązywał ultraszczególiki, zahaczał o biochemię, anatomię, morfologię, ekologię i inne.

Do tego obowiązkowe 2 prezentacje do wygłoszenia, które były bardzo surowo oceniane. Na ćwiczeniach na wszystko było za mało czasu. Wykłady się dłużyły, a nauka do egzaminu i powtarzanie materiału trwały w nieskończoność. Sam egzamin też był trudny. 70 pytań wyświetlanych pojedynczo przez 45 sekund na ekranie bez możliwości powrotu do poprzednich. 

To był jeden z niewielu przedmiotów, gdzie odpuściłam sobie notatki z tego co pamiętam. Chodziłam regularnie na wykłady, ćwiczenia, czytałam wszystkie prezentacje i materiały na platformie internetowej. 

Nie pomagało jeszcze poczucie bezsensu, kiedy trzeba było się uczyć o rybach, bo w końcu od drugiego roku będą już tylko psy i konie… 

Podstawy genetyki ogólnej i behawioralnej

Na wstępie napiszę, że notatki z samych wykładów zajęły mi chyba ok 35 stron w dokumencie Google przy czcionce 11… Tak okropnie dużo tego było. Kolejny przedmiot z ogromną masą turboszczególików, gdzie nie miałam zielonego pojęcia czego się spodziewać na egzaminie.

Sam prowadzący to dr Wojciech Dragan, więc mimo, że przedmiot jest męczący, to naprawdę warto z niego skorzystać. Można się dowiedzieć bardzo ciekawych rzeczy, ale przebrnięcie przez bazę do ich zrozumienia jest upierdliwe.

Z takich super rzeczy, które się pojawiły to np. omówienie stosowanych kwestionariuszy do pomiaru temperamentu psa czy konia, a także różne schorzenia charakterystyczne dla ras.

Neurobiologia

Kolejny przedmiot, do którego miałam bardzo ambiwalentne uczucia. Z jednej strony czułam fascynację, a z drugiej potworne znużenie. Znowu cała masa notatek z podręcznika składającego się z kilkuset stron, nieprzespane noce i poczucie beznadziei, kiedy zbliżał się deadline.

W tym przypadku zaliczenie ćwiczeń były dużo trudniejsze od samego egzaminu, do którego z góry dostaliśmy listę zagadnień do samodzielnego opracowania. Na ćwiczeniach wszystko wydawało się tak samo istotne, co zresztą udowodniły pytania na teście.

Do neurobiologii warto się przyłożyć, ponieważ akty behawioralne bez układu nerwowego nie miałyby prawa bytu. Poza tym trzeba pamiętać, że zaburzenia w UN mogą mieć odzwierciedlenie w behawiorze. 

Pamiętajcie, że ta lista jest mocno subiektywna, być może dla innych te przedmioty wcale nie były problematyczne. Na pocieszenie napiszę, że każdy udało mi się zdać z naprawdę zadowalającymi wynikami, więc nie jest tak, że się nie da – po prostu trzeba się przyłożyć 😉

Dodaj komentarz