Jak czytać mowę ciała psa i interpretować jego zachowania?

Witaj!

Nadszedł czas, by przyjrzeć się szalenie ważnemu zagadnieniu jakim jest czytanie i interpretowanie mowy ciała czy też całych zachowań psów. Uczciwie uprzedzam, że temat jest niezwykle złożony i można byłoby tworzyć wielomiesięczne kursy, prowadzić rozmaite badania oraz pisać kilkusetstronicowe książki. Dlatego nadrzędnym celem posta jest zwrócenie uwagi na najważniejsze aspekty, a nie stworzenie gotowego przepisu jak zostać specjalistą odczytywania i interpretowania psiej komunikacji. 😉 Jeśli więc zastanawiasz się nad tym, co wpływa na zachowanie psa, jak może się ono przejawiać i jak prawidłowo je interpretować – zapraszam do lektury!

Co składa się na zachowanie psa? 

Bodźce wewnętrzne, zewnętrzne i kontekst sytuacyjny

Zacznijmy od początku. By zachowanie zaistniało musi poprzedzać je wystąpienie jakiegoś bodźca w środowisku zewnętrznym (np. stresor, motywator) lub wewnętrznym (np. pragnienie, emocja) psa. Mówiąc po ludzku – jeśli pies poczuje, że swędzi go ucho to je podrapie. Rozmaite bodźce płynące ze środowiska zewnętrznego to też enigmatycznie nazywany „kontekst sytuacyjny”, o którym zresztą w naszej branży bardzo często się mówi (i słusznie). W skrócie oznacza to, że wszystko to, co aktualnie dzieje się w środowisku psa może mieć wpływ na jego zachowanie.

Przykład: Pies skubie trawę.

Opcja 1: Pies znajduje się w swoim ogrodzie. Panuje cisza, spokój, wokół nie ma żadnych innych zwierząt i ludzi. Pies skubie powoli trawę, momentami lekko przymykając oczy.

Opcja 2: Pies znajduje się na wąskim, osiedlowym trawniku i łapczywie gryzie trawę, zerkając w kierunku przechodzącego niedaleko dużo większego psa.

Opcja 3: Ten sam pies z przykładu nr 2 skubie trawę na tym samym trawniku tylko, że o 4 rano, gdy jest zupełnie pusto na osiedlu. Przed wyjściem na dwór spał + nic gwałtownego nie miało też miejsca.

Mamy jedno zachowanie i skrajnie różne konteksty. W opcji 1 pies prawdopodobnie robi to dla relaksu lub w celu regulacji układu pokarmowego. W opcji 2 natomiast możemy się spodziewać, że pies skubie trawę, żeby się uspokoić, bo poziom emocji, jaki wywołuje w nim ten drugi pies jest zbyt wysoki. W opcji nr 3 natomiast, pies najprawdopodobniej ma po prostu problem z układem pokarmowym.

Sam kontekst nie mówi nam jeszcze na sto procent co powoduje zachowanie, choć z pewnością stanowi ważny element trafnej interpretacji. Dlatego zawsze bierzemy go pod uwagę. Im szerszy, tym więcej informacji, a im więcej zebranych danych, tym trafniejszy osąd.

Emocje

Można się spotkać ze stwierdzeniem, że gdyby nie emocje to nie byłoby zachowań. I coś w tym jest. Emocje bezsprzecznie mobilizują zwierzęta do działania. Nawet najbardziej pierwotny i wręcz automatyczny mechanizm uciekaj albo walcz bazuje na podstawowych emocjach takich jak strach oraz złość. Jeśli pies czuje się zagrożony to może albo próbować wymiksować się z danej sytuacji wybierając ucieczkę albo zaatakować, by to jego przeciwnik się poddał i wycofał z jego przestrzeni.

Gdyby nie dopamina, która steruje pragnieniami i odczuwaniem satysfakcji, psy (i inne zwierzęta) nie podejmowałyby działań nawet tak oczywistych jak jedzenie czy picie, nie wspominając już o przyjemnościach w postaci polowania czy zabawy.

Przy czym należy pamiętać, że zarówno emocje wpływają na wystąpienie zachowania, jak i zachowanie może mieć wpływ na pojawienie się emocji. Nie jest to nic odkrywczego, zwłaszcza jeśli przełożymy sobie to na ludzkie przykłady. Wystarczy, że ktoś zrobi coś co nam nie pasuje i możemy poczuć irytację czy złość. Sami też możemy wpływać na własne stany emocjonalne. Chociażby poprzez praktykowanie technik relaksacyjnych (zachowanie) doprowadzamy się do równowagi emocjonalnej i odczuwamy spokój (emocja).

Uwarunkowania genetyczne

Pomijając zachowania charakterystyczne dla gatunku, które możemy znaleźć w psim etogramie (np. szczekanie), możemy zaobserwować różnice w zachowaniu w obrębie grup, ras czy nawet w mniejszym stopniu linii hodowlanych.

Psy pasterskie, polujące, płoszące, itd. mają różne zestawy zachowań specyficznych dla swoich typów. Wynika to oczywiście z selekcji i rozmnażania psów prezentujących zachowania pożądane przez hodowców. Typy psów pracujących powstały w wyniku modyfikacji łańcucha łowieckiego, celem wzmocnienia lub wygaszenia tych ogniw, które były kluczowe dla roli danej grupy. Dlatego psy pasterskie np. tak dużo się wpatrują i zaganiają, a aportery bardzo chętnie noszą przedmioty w pysku.

W przypadku ras część zachowań możemy się spodziewać, że nie powstała intencjonalnie tylko przez przypadek. Czasami możemy zaobserwować subtelne różnice w zachowaniu, które nie występują normalnie u innych psów. Przykładami mogą być specyficzny, niedbały siad u Australian Cattle Dog czy komunikowanie się przy pomocy „chrumkania” u ras brachycefalicznych, takich jak pekińczyki czy buldogi francuskie. Są to tak często występujące zachowania, że nie sposób nie powiązać ich z genetyką. Tym bardziej, że anatomia i fizjologia bezsprzecznie przekładają się na zachowanie.

Środowisko życia i wpływ człowieka

Wystarczy porównać jak komunikują się ze sobą psy z dziko żyjących populacji z psami miejskimi, by zobaczyć, jak wielki wpływ na całokształt funkcjonowania psa ma człowiek. Ludzie nieustannie próbują modyfikować ich zachowania patrząc na nie przez pryzmat ludzkiej kultury. Antropomorfizacja dalej ma się świetnie i codziennie ją obserwuję na naszym warszawskim podwórku. Kilka klasycznych wręcz przykładów dla zobrazowania czym jest antropomorfizacja w praktyce:

  • Pies nie może warczeć, bo to niegrzeczne,
  • Trzeba dać psu kawałek tortu, bo będzie mu przykro, że tylko on nie dostał,
  • Pies nie daje podejść innemu psu do swojego właściciela, bo jest zazdrosny,

i tak dalej.

Życie z ludźmi, a już zwłaszcza w miejskich warunkach narzuca psom pewne normy, które w rzeczywistości są dla nich niezbyt zrozumiałe i z ich perspektywy zbędne. No bo po co Azor ma witać się na żądanie z każdym mijanym na osiedlu obcym psem skoro w naturalnym środowisku, bez smyczy, po prostu by się do niego nie zbliżył na tyle, by musieć wejść z nim w interakcje? Ewentualnie zostawiłby swoją wizytówkę w postaci moczu, ułożył odpowiednio ciało, żeby zakomunikować, że już sobie idzie albo żeby to ten drugi sobie poszedł i tyle. Jeszcze pół biedy, gdy rozważymy psa, który od początku żył w mieście i był prawidłowo zsocjalizowany z innymi psami. Niestety z moich obserwacji wynika, że większość psów tej socjalizacji nie miała albo była ona przeprowadzona zbyt agresywnie. Przez to wielu miejskim burkom brakuje kompetencji społecznych, aby skutecznie i spokojnie móc się komunikować i nie wchodzić w niepotrzebne awantury. Szereg ograniczeń płynących od ludzi i miejskich środowisk sprawia, że psy muszą uczyć się strategii radzenia sobie z pobudzeniem emocjonalnym, które często jest dla nich zbyt wysokie. Między innymi stąd biorą się te wybuchy agresji mające na celu odsunięcie wszystkich psów na chodniku, zachowania stereotypowe jak gonienie ogona czy maniakalne bieganie za patykiem.

To, co jest trudne to fakt, że sami żyjemy w społeczeństwie, w którym narzucone są pewne normy. Nie puścimy teraz wszystkich psów wolno, żeby JAKOŚ się dogadały. Mieszkamy w ciasnych blokach, spacerujemy wąskimi chodnikami, często nie mamy czasu na spokojne, swobodne spacery po łąkach i lasach. Musimy mieć świadomość, że życie w takich warunkach nie jest idealne i wymaga podjęcia przez nas działań, które pomogą naszym psom jak najwcześniej nauczyć się funkcjonować w zgodzie ze swoimi naturalnymi potrzebami i ograniczeniami.

Jak komunikują się psy? 

Odpowiadając na to pytanie można byłoby napisać kolejną książkę, dlatego będzie bardzo pobieżnie. Chcę zwrócić uwagę na to, jak wiele czynników musimy wziąć pod uwagę zanim prawidłowo zinterpretujemy dane zachowanie.

Oczywiście psy rozmawiają ze sobą nawzajem i z nami przy pomocy zmysłów typowych dla ssaków – wzroku, węchu, słuchu i dotyku. Wiodącymi są u nich węch i wzrok. Obserwując psa zawsze patrzymy na wszystkie możliwe sposoby komunikacji, nigdy wybiórczo. Ponownie – im więcej widzimy, tym więcej rozumiemy.

Komunikacja wzrokowa

Wydaje mi się, że my – ludzie, najbardziej patrzymy na to co się dzieje z psim ciałem, ewentualnie czy pies wydaje jakieś dźwięki. Jest to w sumie ciekawe, bo na ogół nie zastanawiamy się nad tym co dzieje się z naszym ciałem, gdy jesteśmy w interakcji z drugim człowiekiem. Nawet to, co robi nasz rozmówca zwykle odczytywane jest przez nas intuicyjnie. Nie rozkminiamy przecież za każdym razem czy ręce ułożone w dany sposób oznaczają to, a to ziewnięcie to było tamto, czy ten krok w bok oznaczał x albo y. Chociaż być może wynika to z faktu, że znacznie większą uwagę przykładamy do komunikatów werbalnych. Nie musimy widzieć naszego rozmówcy, żeby usłyszeć, że jest znudzony albo radosny. Psie dźwięki po pierwsze występują rzadziej, a po drugie też nie zawsze są dla nas oczywiste.

W psich komunikatach wizualnych ważne są:

  • Postawa ciała i napięcie mięśni.
  • Wyraz pyska – czy jest luźny, otwarty, zmarszczony, odsłaniający zęby, ściśnięty, itp.
  • Spojrzenie, napięcie mięśni wokół oczu, kształt oczu, miękkość spojrzenia, mruganie, wpatrywanie się, kierunek patrzenia.
  • W jakim kierunku jest zwrócone ciało psa i jego głowa – do bodźca czy od bodźca. Czy głowa i reszta psa skierowane są w tę samą stronę?
  • Ogon – jak jest ułożony, czy merda, w którym kierunku?
  • W jakiej pozycji znajduje się pies – stoi, leży, siedzi?
  • Czy się porusza jak tak to w jaki sposób – szybko, wolno, z gracją, nerwowo?
  • Czy prezentuje jakieś pozy, jak np. ukłon? Jeśli tak to jak ten ukłon wygląda?
  • Sierść psa – czy jest nastroszona, w których miejscach?

Jest tego cała masa i jeszcze więcej. Do tego wszystko dzieję się bardzo szybko. Naprawdę czasem ciężko wszystko zauważyć, zwłaszcza, że psy jako gatunek bardzo różnią się od siebie. Trochę inaczej wyglądają chociażby uszy i to co się z nimi dzieje na przykład u posokowców i samoyedów. Tak samo różne długości ogona, sierści, rozstaw oczu – to wszystko wpływa na efekt końcowy prezentowanego i odczytywanego komunikatu.

To, co jest nieocenioną pomocą to analizowanie nagrań wideo, najlepiej w zwolnionym tempie. Polecam na maksa. Im więcej przeanalizowanych nagrań krok po kroku, tym większa wprawa w rozumieniu co się dzieje na żywo. Zdjęcia to za mało. Według mnie przydają się głównie wtedy, kiedy widać na nich całego psa oraz kiedy chcemy zrozumieć jak wygląda dany element komunikatu (np. postawa ciała, spojrzenie), a niekoniecznie interpretować co się dzieje.

Komunikacja dźwiękowa

Piski, szczeki, wycie, warczenie, chrumkanie, sapanie, skomlenie, mruczenie i inne. Ten kto ma psa, wie jak różne i nieoczywiste mogą być wydawane przez nie dźwięki w zależności od sytuacji.

W tej kategorii szczególnie chciałabym zaznaczyć, że szczekanie może być naprawdę bardzo różne w zależności od tego, dlaczego pies szczeka. Musimy wsłuchać się w częstotliwość szczeknięć, ich ton, czy są to dźwięki niskie czy wysokie, czy pojedyncze, czy monotonne. Podobnie jest z warczeniem czy piszczeniem – czy jest ciche czy narasta i staje się coraz głośniejsze, czy jest monotonne, przerywane, modulowane, itd.. Zmiana intensywności wysyłanego komunikatu tyczy się oczywiście wszystkich kanałów komunikacyjnych, ale przy dźwiękach jest to szczególnie łatwo wyłapać. Tu też przydatne są nagrania, zwłaszcza jeżeli widać na nich o co psu chodzi.

Komunikacja dotykowa

Tego też jest sporo. Pies może zarzucić zadem w kierunku drugiego psa, uderzyć łopatką, położyć swój pysk na jego plecach, polizać, trącić nosem, naskoczyć łapami, ugryźć.

To, co warto zauważyć to fakt, że komunikacja dotykowa wiąże się z przekroczeniem pewnego pola osobniczego. W przypadku szczeniaków czy psów pokojowo nastawionych do innych to zwykle coś normalnego, może nawet pozytywnego (np. w przypadku zachowań pielęgnacyjnych jak iskanie zębami sierści). Zwłaszcza, jeżeli obserwujemy interakcje psów, które się znają i mają ze sobą już jakąś relację. Czasem jednak psy nie rozumieją, że przekraczanie tego pola i kontakt fizyczny nie jest dla innych fajny. Można to zaobserwować na psich wybiegach, gdzie zwykle młode, bardzo energiczne psy wbiegają z impetem w swoich nowych psich znajomych albo naskakują na nich łapami mimo otrzymywania wyraźnych próśb o przestrzeń.

Możemy też rozpatrzeć zachowania dystansujące związane z dotykiem, takie jak rzucanie zadem/strzelanie z biodra albo kładzenie pyska na grzbiecie czy podgryzanie po łapach – może to świadczyć o powstawaniu lub eskalacji konfliktu. Znowu rozchodzi się o intensywność wysyłanych komunikatów. Jeśli subtelne sygnały nie działają, pies zaczyna prezentować te coraz bardziej wyraźne i oczywiste. Więcej na ten temat można poczytać w poście o drabinie agresji.

Komunikacja węchowa

Szalenie ważna u psów, wręcz bazowa. Pozwala psom rozpoznać emocje i intencje drugiego osobnika, jego status, stan chorobowy, wiek, płeć, gotowość do rozrodu. Może być w tu i teraz lub odroczona w czasie – gdy pies wącha mocz, odchody czy podszerstek innego psa. Liczy się też co jest nawęszane u drugiego osobika – pysk, krocze i okolice penisa, okolice odbytu, a może jakieś bardziej nietypowe miejsca. Podobnie istotna jest intensywność węszenia, dopuszczenie drugiego psa do zrobienia tego samego.

Ludzie w świadomy sposób nie komunikują się z psami węchowo. Oczywiście, gdy nagle poczujemy zapach gruczołów okołoodbytowych u weterynarza możemy założyć, że to objaw stresu naszego psa (o ile nie miał ich zatkanych i wiemy, że tak właśnie reaguje w stresowych sytuacjach). Tak samo, gdy jesteśmy spoceni z nerwów nasz pies odczyta tę zmianę zapachu i będzie wiedział, że coś jest z nami nie tak. Jednak to nie jest dla nas naturalny sposób na komunikowanie się z psami i raczej nigdy nie będzie. Natomiast interakcję przy pomocy węchu zawsze i tak przeprowadzamy innymi zmysłami – patrząc na obwąchujące się psy oraz słuchając niuchania.

Jak czytać psy? 

Pewnie już wiesz, że przede wszystkim patrząc najszerzej jak się da i powstrzymując się od nadmiernej interpretacji. Nigdy nie interpretujemy na podstawie jednego puzzla co przedstawia cała układanka. Im więcej puzzli ułożymy tym nasza interpretacja będzie lepsza. Dlatego to, że pies merda ogonem nie musi znaczyć, że się cieszy a to, że biega z drugim psem, że się świetnie bawią.

Aby celnie dokonać oceny tego co się dzieje w danej sytuacji, co dane zachowanie oznacza lub co za nim stoi, potrzebujemy naprawdę wielu godzin obserwacji ogromnej liczby przeróżnych psów i interakcji. Nigdy też nie generalizujemy tego co widzimy u jednego osobnika na wszystkie psy. Każdy pies ma swoją osobowość, doświadczenia, uwarunkowania i umiejętności, które wpływają na to co robi.

Według Michele Minnuno to nasze doświadczenie i intuicja pomagają nam zrozumieć co się dzieje i wysnuć właściwe wnioski. Poza tym samo zachowanie nie jest tak ważne, jak to co za nim stoi, czyli znowu wracamy do emocji i potrzeb. 😉

Dodaj komentarz