Cześć,
Przychodzę do was z tematem, który w moim odczuciu jest zbyt często zaniedbywany. Niby wszyscy wiedzą czym jest frustracja, i że może się pojawić zarówno w codziennym życiu, jak i podczas treningów, ale mam wrażenie, że często przymyka się na nią oko jakby ostatecznie nie była niczym istotnym. Problem w tym, że obecność frustracji jest istotna, a to jakie ma natężenie ma ogromny wpływ na zachowanie i dobrostan psa.
Dlatego w poście przyjrzymy się:
- Czym jest frustracja?
- Jak objawia się frustracja u psa?
- Co zrobić, żeby pies się nie frustrował?
Czym jest frustracja?
Chyba najlepiej zobrazuje to przykład z psem i rzucaniem piłki. Zwłaszcza, że to bardzo częsty przypadek, w którym mamy do czynienia z frustracją.
Wyobraź sobie pieska – ja mam w głowie małego Jack Russel Terriera. Jego ulubioną zabawką jest oczywiście klasyczna piłka tenisowa. No więc opiekun zabiera swojego Jacka do parku porzucać piłkę. Pies już wie co się święci, gdy zatrzymują się przy tym samym drzewku co zawsze. Gdy opiekun szuka piłki w plecaku, pies zaczyna przebierać łapami, tuptać najpierw miejscu, potem dreptać. Po chwili zaczyna dyszeć, cały czas patrząc na ręce opiekuna. Opiekun dalej szuka piłki. Dobra, w końcu ją znajduje. Pies zastyga. Objawia mu się piękna, okrągła piłeczka, ale opiekun zamiast ją rzucić trzyma w ręce. Głupio pyta „Jack, chcesz tę piłęczkę? No chcesz? Dalej, piesku”. No i zamiast rzucić to wciąż ją trzyma! Pies znowu drepcze, robi kółka wokół własnej osi, w końcu zaczyna poszczekiwać. Z każdą chwilą emocje rosną, co słychać nawet w sposobie szczekania Jacka. Szczek jest niemożliwie donośny, piskliwy, aż nieprzyjemny dla uszu. Dobra, opiekun chyba sam ma już dość, bo rzuca wreszcie tę piłkę. Narwany pies zamyka paszczę i leci jak opętany za piłeczką.
Ten przykład jest dość skrajny, bo równie dobrze można byłoby się dopatrywać uzależnienia od pogoni za piłką, ale myślę, że całkiem nieźle obrazuje jak wygląda silna frustracja u psa.
Z czym wiąże się obecność frustracji?
Przede wszystkim z przedłużającym się podwyższonym pobudzeniem emocjonalnym oraz niemożnością osiągnięcia celu i wynikającym z nich zniecierpliwieniem. W skrajnych przypadkach przedłużające się poczucie frustracji może doprowadzić do dwóch scenariuszy. W jednym z nich zwierzę nieradzące sobie ze zbyt wysokim pobudzeniem i ogromnie silną motywacją na osiągnięcie celu (np. zabawki) w końcu zacznie odczuwać złość. Jeśli taki pies nie potrafi odpuścić, a jego emocje zaczną eskalować, może zacząć prezentować zachowania agresywne. W drugim przypadku pies, który zbyt długo tkwi w poczuciu, że czego by nie robił, nie jest w stanie zdobyć tego na czym właśnie mu zależy, poddaje się. Po prostu traci motywację, wycofuje się, nie chce ponownie zaangażować się w trening/zabawę lub inną aktywność, której to dotyczy. To, co jest problematyczne to fakt, że w obu tych przypadkach łatwo pogorszyć sprawę nieświadomie wzmacniając zachowania produkowane przez frustrację. Tak jak w powyższym przykładzie z Jackiem i piłką, właściciel wzmocnił ujadanie rzucając piłkę.
Jak objawia się frustracja?
Ha, to zależy! 😀 Od psa, jego temperamentu, progu wytrzymałości i tak dalej.
Frustracja ma to do siebie, że jej intensywność wzrasta wraz z czasem. Oznacza to, że również sposób w jaki się objawia będzie zmienny w czasie. Na początku sygnały będą dla nas dość subtelne i może nawet trudne do wyłapania.
W treningu, taki pies może wyglądać najpierw jakby jego uwaga skierowana była tunelowo tylko na przykład na zdobycie jedzenia (zwłaszcza, jeśli wie gdzie się ono znajduje). Jeśli trzymamy jedzenie w ręce to jego wzrok może być na niej zafiksowany. Zaczyna się niewinnie. Piesek troszkę przestępuje z łapki na łapkę, lekko wierci się na pupie, intensywnie merda ogonem. W końcu zaczyna wstawać, dreptać w miejscu, wyciągać ryjek w stronę ręki z jedzeniem, jakby pokazywał „no daj mi to już”, ale nie jest w tym nachalny. Wygląda na poczciwego i zmotywowanego pieska, który dobrze się bawi. Z czasem zaczyna nasilać się problem z koncentracją. Siad może interpretować jako leżeć, albo leżeć jako siad. Zaczyna się mieszać takiemu pieskowi co ma robić, więc prezentuje losowe zachowania. Może pojawić się również popiskiwanie, powarkiwanie. Widać, że napięcie cały czas rośnie. Popiskiwanie z czasem zmienia się w szczekanie, pies może przestać mieć problem z dystansem, nie obchodzi go już co miał zrobić i zaczyna na przykład skrobać łapą rękę z jedzeniem albo wwiercać się w nią pyskiem. Następnie mogą wystąpić nawet ruchy kopulacyjne na ciele przewodnika, podgryzanie, skakanie, szarpanie się ubraniem i inne. Nic przyjemnego (zwłaszcza dla psa).
Może też być nieco inaczej. W pewnym momencie pies po prostu przestaje podejmować aktywność. Położy się i nie będzie chciał się podnieść, zacznie unikać patrzenia w kierunku nagrody, której nie może zdobyć. Może nawet chcieć wyjść z pomieszczenia, w którym trenuje.
Co zrobić, żeby pies się nie frustrował?
Przede wszystkim uważnie go obserwować. Jego mowę ciała, poziom skupienia, czy rozumie polecenia, jak często popełnia błędy.
Polecam też słuchać swojej intuicji, jeśli nie jesteśmy pewni czy pies już się frustruje, ale wydaje nam się, że trening idzie w tym kierunku to posłuchajmy tego przeczucia. W takiej sytuacji można zrobić kilka rzeczy:
- Obniżyć kryteria. Czyli cofnąć się o kilka kroków do tyłu, zaproponować jakąś podpowiedź modyfikując środowisko albo zlecić coś łatwiejszego co pies na pewno już rozumie.
- Zarządzić przerwę. Zwolnić psa z treningu, schować na chwilę artefakty treningowe, pobawić się z psem, dać mu poeksplorować środowisko, zaproponować wodę. Odczekać kilka minut i sprawdzić czy pies jest gotowy wrócić do aktywności czy potrzebuje odpocząć. Jeśli potrzebuje odpocząć to nie naciskamy na niego, nie przekonujemy garścią smaków tylko dajemy mu spokój.
- Zakończyć trening. Tak po prostu. Nie ma uniwersalnego czasu ile trening powinien trwać, ani ile razy dziennie można trenować (o ile nie mówimy o jakichś planach treningowych skrojonych na miarę). Można wrócić do tematu za parę godzin albo następnego dnia.
Poza tym musimy pamiętać, że obecność frustracji to bardzo cenna informacja zwrotna o tym, że coś w naszym działaniu wymaga przeanalizowania i zmodyfikowania. Zwłaszcza, kiedy obserwujemy ją często. Najprawdopodobniej za bardzo naciskamy na psa wymagając od niego zbyt wiele na dany moment. W takiej sytuacji najlepiej wprowadzić dodatkowe kroki, dać więcej czasu na zrozumienie każdego z nich. Musimy zastanowić się czy sposób w jaki komunikujemy się z psem jest dla niego zrozumiały. Nie możemy też wymagać zbyt wiele w nowym środowisku. No i powinniśmy nauczyć się odpuszczać presję, bo wymuszanie jeszcze 5 powtórek, kiedy pies nie ogarnia o co nam chodzi nie zadziała. Istotny jest też sposób nagradzania. Jak często pies otrzymuje dostęp do nagrody, czy kryteria kiedy ją otrzymuje są dla niego jasne. Czy widzi gdzie są nagrody (np. pudełko ze smaczkami tuż przed nim, jedzenie w ręce), bo czasem łatwiej jest, gdy nie widzi.
Natomiast w przypadku modyfikacji zachowań niepożądanych związanych z frustracją powinniśmy uczyć psa alternatywnych zachowań pożądanych, które doprowadzą go do tej samej nagrody, która wywołuje frustracje. Jeśli pies ciągnie do innego psa, bo tak bardzo potrzebuje kontaktu socjalnego to jedzenie nie będzie dla niego żadną nagrodą. Powinniśmy w tej sytuacji nauczyć go na przykład, że spokojne podejście do psa przy nodze przewodnika zostanie nagrodzone dostępem do drugiego psa.
Niezależnie od tego czy modyfikujemy zachowanie z życia codziennego czy uczymy nowych, fajnych umiejętności, musimy podążać za naszymi psami. I zawsze pamiętać, że każdy pies jest inny, a więc także uczy się w innym tempie.
Czy frustracja może być korzystna?
Kiedyś mnie to zszokowało, bo brzmi to jak jakiś oksymoron, ale tak. Do pewnego stopnia jest nawet potrzebna. Gdy powoli zaczyna rosnąć pobudzenie, frustracja maksymalizuje motywację do działania. Jest więc przydatna do rozwiązywania problemów. Zwierzę silnie ukierunkowane na osiągnięcie celu nie będzie marnowało swoich zasobów energetycznych na popełnianie błędów. Będzie więc bardziej skupione na wykonaniu zadania szybko i skutecznie. Tak samo doświadczenie konsekwencji błędu jest frustrujące, ale potrzebne, aby zrozumieć czego nie należy robić. Niestety jest cienka granica między korzystnym wpływem frustracji na zachowanie i naukę nowych umiejętności, a dyskomfortem psychicznym i przedłużającym się poczuciem braku sprawczości. Łatwo jest przegiąć robiąc o kilka kroków za dużo tłumacząc sobie, że przecież pies jeszcze da radę. Często sami jesteśmy niecierpliwi, pokładamy wielkie nadzieje w naszych psach, wierzymy, że sobie poradzą, że jeszcze tylko 3 próby i koniec. Tylko musimy zrozumieć, że pies ze świeżym umysłem dużo szybciej załapie o co nam chodzi. Zbyt duża presja po prostu nie działa dobrze, a sfrustrowany pies to sfrustrowany przewodnik. W końcu nikt nie lubi doświadczać pasma porażek. 😉
