Cześć,
Dzisiaj chciałabym wam przedstawić moją subiektywną listę trzech najgorszych przedmiotów z całego toku studiów na Stosowanej psychologii zwierząt UW. Przejście przez te przedmioty było dla mnie dosłownie niekończącą się frustracją. Miałam poczucie bezsensowności i zmarnowania potencjału tych zajęć, nie wspominając już nawet o czasie czy pieniądzach wydanych na czesne. Zdaję sobie sprawę, że na każdym kierunku trafiają się przedmioty mniej lub bardziej potrzebne. Nie jestem jednak w stanie zrozumieć dlaczego nikomu nie przyszło do głowy, że nie tędy droga, jeśli chcemy wyedukować psychologów zwierząt. 🙈
Tak więc tym marudnym wstępem przejdźmy prosto do spzetowych potworków. 🤡
nr 1: Podstawy chowu i hodowli zwierząt
Słowem wstępu – od około 7 lat jestem wegetarianką dążącą do wegańskiego stylu życia. Prawa zwierząt i szanowanie ich jako jednostek są dla mnie bardzo ważne. Nie ma we mnie zgody na przemoc wobec zwierząt i egoistyczne wykorzystywanie ich dla własnych przyjemności czy w imię tradycji.
Nawet nie wspomnę ile razy miałam ochotę zamknąć laptopa podczas zajęć zdalnych na tym przedmiocie. Od pierwszych 20 minut wiedziałam, że będzie ciężko. Prowadzące zajęcia były z SGGW (Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie), więc jak można było się domyślić – będą z nieco innego świata niż my, typowi studenci spz, wrażliwi miłośnicy zwierząt i w sporej części przynajmniej wegetarianie.
W tym przedmiocie nie byłoby nic złego, gdyby odnosił się do roli przyszłych zoopsychologów. Po pierwsze, program mógłby być skupiony na wprowadzeniu podstawowych informacji, takich jak:
- czym jest chów i hodowla zwierząt,
- jak obecnie to wygląda na świecie (to akurat mieliśmy i miałam wrażenie, że wszystko ponad było co najmniej zbędne)
- jakie mamy możliwości technologiczne.
Po drugie, powinniśmy się uczyć:
- jak zoopsycholog może wpłynąć na poprawę dobrostanu zwierząt hodowlanych,
- co wpływa na pogorszenie tego dobrostanu,
- jak wykorzystywanie zwierząt wygląda w świetle obowiązujących przepisów prawnych i z jakiego powodu te przepisy są łamane,
- jak wpływać na ludzi pracujących ze zwierzętami hodowlanymi, aby zminimalizować chociażby często występującą w tym przemyśle przemoc
- czy wreszcie etyczne aspekty użytkowania zwierząt.
Ale nie moi drodzy. My uczyliśmy się jakie są rasy kur wystawowych, ile procent pogłowia w Polsce stanowią świnie, konie, itd., że chów oborowy jest najlepszy ever, że wegetarianizm to moda, jakie jajka najbardziej lubią jeść Polacy, czy który kraj najwięcej produkuje mleka na świecie. I wiele, wiele innych bzdur, których na szczęście już nawet nie pamiętam.
Także mój wniosek jest taki – totalnie niepotrzebny przedmiot o całkowicie zmarnowanym potencjale. Zdecydowanie więcej dowiecie się np. od Fundacji Otwarte Klatki.
nr 2: Podstawy etyki ochrony zwierząt
Podobnie jak w przypadku Podstawy chowu i hodowli zwierząt, Etyka również miała potencjał, który został zniszczony już na pierwszych zajęciach. O prowadzącej nawet nie będę wspominać, bo widziałam ją może 2 razy w życiu (i nie zrobiła zbyt dobrego wrażenia zakładając z góry, że wszyscy są chrześcijanami), a potem w zasadzie przestała prowadzić ten przedmiot, bo przyszedł covid, więc uznała, że wystarczy wysyłać prezentacje mailem. 😉
I znowu – można byłoby przecież napisać grubą książkę o roli zwierząt w życiu ludzi, o kształtowaniu się podejścia i empatii względem zwierząt. O podejściu różnych religii i kultur. O prawach zwierząt.
Ale to co przede wszystkim zapamiętałam to ciągłe odwołania do kultury katolickiej, rzucanie nazwiskami bez szerszego omówienia różnic w poglądach i ogólnie bardzo płytkie podejście do tematu (nawet nie wstawiła całej Deklaracji Praw Zwierząt tylko chyba 8 punktów bez omówienia).
Być może, gdyby zajęcia były normalnie prowadzone, dowiedziałabym się więcej, a tak miałam wrażenie, że ten przedmiot był zrobiony tylko po to „żeby było”. Straszny zawód, bo uwielbiam filozofię (fun fact – nawet zdawałam filozofię jako rozszerzenie na maturze) i liczyłam zdecydowanie na coś więcej. Chociaż nawet, gdyby ten przedmiot odbył się normalnie stawiam, że nie byłabym zadowolona patrząc na samą zawartość ubogich w treść prezentacji i dziwne podejście prowadzącej.
nr 3: Podstawy etologii zwierząt (ćwiczenia)
Ten przedmiot prawdopodobnie mógłby być jednym z najfajniejszych, gdyby nie covid. Mieliśmy zaplanowany wyjazd do stacji badawczej UW w Urwitałcie na Mazurach, ale został odwołany przez pandemię i związane z nią restrykcje. To była dość specyficzna sytuacja, z której władze musiały jakoś wybrnąć. Nie każdy potrafi działać w chaosie organizacyjnym, ale… Ostatecznie skończyliśmy na grupowym obserwowaniu gniazd bocianów przez internetową kamerkę na Youtube i zliczaniu każdorazowej defekacji pisklaków i wszystkich innych zachowań przez (chyba) 3 godziny. Następnie musieliśmy na tej podstawie stworzyć etogram obserwowanych ptaków. To zadanie było przede wszystkim po prostu męczące. Tym bardziej, że mieliśmy jechać w teren…
Nieprzemyślany program studiów
To, co jeszcze uważam za bezsensowność i dowód na niedostateczną lub w ogóle brak weryfikacji programu to notoryczne powtarzanie przez prowadzących tych samych informacji. Wiem, że to też często się zdarza na różnych kierunkach, ale serio nikt tego nie sprawdza??? Przynajmniej na 3 albo 4 przedmiotach wałkowaliśmy na przykład te same podstawy, które wystarczyło przeczytać w Biologicznych mechanizmach zachowania się ludzi i zwierząt Sadowskiego. Uważam to za stratę czasu. W to miejsce można byłoby wprowadzić coś innego. Gdy na trzecim roku studiach zoopsychologicznych po raz setny słyszysz czym jest zachowanie czy warunkowanie instrumentalne to trochę zaczynasz mieć dość. 😜
Dobrnęliśmy już do końca. Prawdopodobnie to będzie przedostatni post stricte o Stosowanej psychologii zwierząt. Planuję jeszcze napisać jeden o mojej pracy licencjackiej i egzaminie dyplomowym. Jeśli chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej – zapraszam do komentarzy lub wiadomości, wtedy chętnie coś jeszcze dodam. 😉
Jeśli chcesz czytać dalej o tym kierunku, poniżej znajdziesz podobne posty. ☺️

Faktycznie porażka. Ciekawy kierunek, ale totalnie bez dobrego pomysłu na jego efektywne prowadzenie. Może byłoby dobrze zgłosić te uwagi uczelni, aby kolejne roczniki miały możliwość skorzystania z ciekawszego toku nauczania?
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Prawdę mówiąc nie raz nasz rocznik składał zażalenia na różne rzeczy. Ostatecznie uznali nas za roszczeniowych i nic się nie zmieniło 🤷🏻♀️
PolubieniePolubienie