Cześć!
W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić Ci 6 dobrych nawyków w treningu, które pomogą wbić Tobie i Twojemu psu na wyższy level we wszelkich wspólnych aktywnościach. Niektóre proste i oczywiste, inne może nieco mniej. Ważne, że skuteczne! W końcu dobry trening powinien być przyjemny i łatwy, zarówno dla psa, jak i jego przewodnika. Im więcej pozytywnych emocji i doświadczeń, tym efektywniejsze szkolenie, a co za tym idzie – szybsze rezultaty. W końcu widok psa, który właśnie załapał nowe ćwiczenie jest tym co wszyscy trenujący psiarze kochamy. Nasze niewyczerpywalne źródełko wzmocnień. 🙂
Nie lubię zbędnie przydługich wstępów, więc lecimy z tematem!
6 zdrowych nawyków treningowych
#1 Uważność
Nie od dziś wiadomo, że trening uważności (lub też mindfulness) poprawia między innymi naszą koncentrację, cierpliwość. Pomaga nam osadzić się w tu i teraz i odetchnąć ze spokojem.
Odkąd sama praktykuję mindfulness i wplatam go do treningów i spacerów z psami, czuję, że mam większą kontrolę nad tym co się dzieje. Jestem spokojniejsza i bardziej zrelaksowana w pracy z psem. To wszystko oczywiście przekłada się na samego psa. Trening bez pośpiechu, w przyjemnej atmosferze i z uważnym przewodnikiem to coś, za co Twój pies naprawdę będzie Ci wdzięczny.
Jak zacząć? Nie potrzebujesz żadnych mądrych książek, wielotygodniowych szkoleń, rygorystycznych zasad czy dziesięciu aplikacji. Wykorzystaj do tego spacer, gdy Twój pies zajęty jest węszeniem. Wystarczy, że zatrzymasz się, weźmiesz kilka głębokich, świadomych wdechów i wydechów na świeżym powietrzu, spojrzysz w niebo, dasz sobie poczuć wiatr, promienie słoneczne, usłyszysz ptaki, potem spojrzysz na swojego psa, który też jest w tu i teraz. Wiem, że to brzmi banalnie, ale to dlatego, że właśnie takie jest. Gwarantuję Ci, że kiedy Twoje ciało zazna tego chwilowego spokoju, z czasem samo zacznie się domagać takiego zwolnienia na chwilę i po prostu czerpania z tu i teraz. Dodatkowo Twój pies zdobędzie dodatkowy czas bez presji na węszenie, a Ty zamiast scrollować internety dotlenisz ciało i uspokoisz umysł. Układ win-win. 😉
Co jeszcze daje bycie uważnym w treningu?
Szybsze wyłapywanie błędów własnych i psa bez naprawdę niepotrzebnego linczowania się. A to wszystko dlatego, że po prostu uczysz się akceptacji faktów. Dostrzegasz ich zaistnienie i modyfikujesz trening według aktualnych potrzeb. Pamiętaj, że błędy są niezbędne w procesie nauki. To one nadają kierunek naszego rozwoju i pomagają szlifować nabywane umiejętności.
#2 Przygotowanie sesji treningowej
Zanim wypowiesz magiczne słowo zwiastujące rozpoczęcie treningu przygotuj wszystko, czego będziesz używać w trakcie.
Dlaczego? Wyobraź sobie, że Ty i Twój przyjaciel macie obejrzeć jeden z waszych ulubionych, mega wkręcających seriali. Odpalacie odcinek, zaczyna się rozkręcać akcja, a Twój kumpel wstaje, stopuje serial i wychodzi na minutę, dwie, trzy. Wraca, włącza serial. Za 10 minut do samo. Frustrujące, co? Pies zaangażowany w trening, lubiący trenować też odczuje frustrację, jeśli nagle przypomnisz sobie, że gotowałeś/aś makaron i trzeba go odlać, chce Ci się siku albo znajoma wysłała filmik, który koniecznie musisz obczaić. Jeśli już musisz zrobić przerwę to zrób ją wtedy, kiedy jest na to czas. Czyli na przykład po serii ćwiczeń, dając psu wyraźny sygnał, że teraz ma chwilę wolnego. Pauzy między seriami są ważne, nie chcemy w końcu przepalić psom styków. 😉 Jeśli Twojego psa relaksuje wylizywanie lub węszenie w macie – daj mu niewielką ilość jedzonka i zrób co masz robić. Możesz też po prostu skrócić trening. Nie musisz ćwiczyć bitej godziny. W wielu przypadkach spokojnie nawet dobrze przeprowadzony 5-minutowy trening będzie wystarczający (oczywiście nie dla psich pracoholików).
Inną opcją jest po prostu przygotowanie wszystkich artefaktów (w tym nagród) i całej przestrzeni przed poinformowaniem psa o tym, co zaraz będzie się działo. Z czasem będzie przewidywał, że zaraz najprawdopodobniej będziecie ćwiczyć. Dlatego właśnie przy psach zajaranych treningami szczególnie polecam wprowadzić grzeczne czekanie na posłaniu/targecie/w klatce, sygnał zwolnienia i hasło oznaczające rozpoczęcie treningu. W ten sposób pies będzie dostawał jasne komunikaty co go czeka. Nie będzie w ciągłym napięciu i presji obserwowania co się dzieje. Psy wyciągają wnioski z takich obserwacji i uczą się przewidywać czy przykładowo układanie puzzli na podłodze to już zaproszenie do treningu.
#3 Jasne komunikaty w treningu i życiu z psem
Czyli trochę to, o czym już napisałam chwilę wcześniej. Przewidywalność środowiska i komunikatów pomagają psu lepiej nas rozumieć. Poza tym zdejmujemy z nich odpowiedzialność ciągłego zastanawiania się i wyszukiwania w środowisku oraz w przypadkowych zdarzeniach wzorów.
Zapewne już nieraz słyszałeś_aś, że pies uczy się, że brzdęk miski zapowiada pojawienie się posiłku, a zakładanie kurtki w przedpokoju wyjście na spacer. Pies dopatrując się zdarzeń poprzedzających wystąpienie ważnego z biologicznego punktu widzenia wydarzenia (w pierwszym przypadku jedzenie, a w drugim wyjście na spacer), zaczyna reagować na te zdarzenia. To nic innego jak warunkowanie klasyczne (inaczej Pawłowskie). Psy nie robią tego świadomie, zresztą ludzie też tak się uczą. Mając tę wiedzę, tym bardziej powinniśmy wykorzystać ją w odpowiedni sposób, ucząc psy co je będzie czekało w danym momencie.
Warto wprowadzić różne hasła, ale jako, że post jest o treningu to podrzucam kilka mega ważnych i przydatnych właśnie w nim:
- hasło na rozpoczęcie treningu (np. ćwiczymy)
- hasło zwalniające z zadania/pozycji (np. luz)
- hasło zapowiadające nagrodę (np. tak)
- hasło przedłużające zachowanie (np. doooooobrze)
- hasło kończące trening (np. koniec)
Jasne i czytelne komunikaty = mniej fuckupów = mniej frustracji i więcej przyjemności w treningu
#4 Obserwowanie psa w procesie i dostrajanie się do jego potrzeb
Jeśli Twój pies zaczyna coraz częściej się rozpraszać, odchodzić, dyszeć, wokalizować, robić dziwne rzeczy – prawdopodobnie trening jest dla niego zbyt trudny i frustrujący. W takiej sytuacji cofnijcie się o kilka kroków, do zadań, w których Twój pies będzie mógł osiągać sukcesy i powolutku przesuwaj poprzeczkę, obserwując czy kolejne kroki są osiągalne, ale jednocześnie stanowią już jakieś wyzwanie dla Twojego psa (w przypadku nieśmiałych i lękliwych psów te wyzwania powinny być mniejsze, a w przypadku psów pewnych siebie i pracujących umysłowo, takich jak np. owczarki, teriery – większe).
Mówi się, że jeżeli na 10 powtórek, 8 przypada wykonanych poprawnie – trening przebiega prawidłowo. Sporadyczne błędy są wliczone w proces nauki. Jednak jeśli pies strzela i przykładowo tylko 6 na 10 powtórek jest wykonanych prawidłowo – musimy obniżyć kryterium i przekminić nasz plan treningowy (jeśli w ogóle powstał, jeśli nie – jest to dobry moment, żeby go wdrożyć). Oznacza to, że prawdopodobieństwo jest bliskie rzutu monetą, więc możemy przypuszczać, że pies nie do końca rozumie o co nam chodzi.
Trening powinien mobilizować psa do działania i jednocześnie być dla niego przyjemny. Osiąganie sukcesów jest więc w tym wszystkim kluczowe!
Nigdy nie karcimy psa za błędy. No wyobraź sobie, że masz 10 lat i za błędy na dyktandzie ktoś ciągnie Cię za ucho za karę. Co czujesz? Motywację do poprawy i dalszej nauki czy złość, niechęć do dyktand i w ogóle walić ten polski i naukę ortografii – komu to potrzebne? 😉
#5 Odpowiedni dobór wzmocnień
Każdy pies jest inny, a zmiana warunków i sytuacji, w jakiej się znajduje, wywołuje szereg zmian w obrębie jednego pieska. I tak pies, który generalnie kocha zabawę, ale boi się ruchliwych ulic, może nie chcieć pracować na zabawkę (ba, może w ogóle nie chcieć współpracować, bo natężenie stresora jest dla niego zdecydowanie zbyt wysokie). Pies, który kocha żarcie, niekoniecznie musi chcieć ćwiczyć na konkretne smaczki. Przykładów można by tak mnożyć w nieskończoność. Chodzi przede wszystkim o to, żeby obserwować psa i jego preferencje w zależności od kontekstu, w jakim się znajduje. Nie bójmy się żonglować wzmocnieniami. Nagroda ma być nagradzająca dla psa, nie dla nas. Sztuczne ćwierkanie do psa, jeśli nie cieszy nas jego sukces w ogóle powinniśmy sobie odpuścić. Jeśli naprawdę czujesz, że to, co wykonał Twój pies zasługuje na owacje na stojąco – oczywiście! Ćwierkaj ile wlezie (o ile Twój pies naprawdę to lubi). Ale jeśli odczuwasz cringe i nie chcesz tego robić – nie daj sobie wmówić, że musisz. Naprawdę ciepłe i czułe złapanie spojrzenia i dumne wypowiedzenie słów „brawo” wystarczy. Liczy się szczerość, a nie wyuczone reakcje.
Podsumowując – obserwujmy nasze psy. Przykładowe pytania jakie czasem warto sobie zadać:
- Czy dane jedzonko jest atrakcyjne w każdej sytuacji,
- Czy pies szuka naszej uwagi i możemy ją wykorzystać jako wzmocnienie,
- Czy nasz pies lubi dotyk w trakcie treningu,
- Jak pies reaguje na zabawki,
- Czy wspólne bieganie jest dla psa atrakcyjne.
- I tak dalej, i tak dalej.
Pamiętajmy również, że nad wzmocnieniami można pracować. Możemy budować motywację psa na dostęp do danego zasobu. Wątpię, że ze wszystkim to będzie działać, ale tam, gdzie pies ma szansę osiągnąć przyjemne doznania (niezależnie czy emocjonalne, sensoryczne czy jakiekolwiek inne), możemy próbować budować wartość nagrody.
Mając taką wiedzę, łatwiej nam dostosować nagrody do różnych warunków treningowych.
#6 Zadbaj o emocje w treningu
Psa i swoje. Ostatnio bardzo dużo mówi się o tym, żeby trening dla psa był przyjemnością. Miejscem do rozwoju i stawiania mu wyzwań. Mam wrażenie, że w tym wszystkim ciągle niewiele mówi się o ludzkich emocjach. A przecież mają one ogromny wpływ na nasze życie i na nasze psy. Nie oszukasz swojego psa zmieniając ton głosu. Szybko zauważy spięte ciało, sztywne ruchy, głośniejsze i większe kroki, nienaturalny sposób mówienia czy wreszcie sam zapach Twojego ciała. Inaczej pachnie człowiek zrelaksowany, a inaczej zestresowany.
Jeśli jakiś trening jest dla Ciebie i Twojego psa za trudny, naprawdę lepiej będzie dla was obojga, jeżeli zrobicie sobie przerwę, cofniecie się o kilka kroków i znajdziecie punkt, który łączy to, co już umiecie, a to co kompletnie wam nie idzie.
Uważam, że nie ma sensu przeprowadzać treningu tylko dlatego, że jest wpisany w grafik. Jeśli masz beznadziejny humor albo Twój pies znowu zeżarł jakiś syf na spacerze, ma biegunkę, a Ty masz potąd całej tej sytuacji – odpuść. Masz prawo gorzej się czuć, nie mieć ochoty, być zły_a na swojego psa. Daj sobie czas, żeby to przetrawić. Nieważne czy wystarczy 10 minut, kilka godzin czy trzy dni. Jeśli tego nie czujesz i masz się zmuszać tylko po to „żeby było”, nie warto. Lepiej dać psu fajniejszy gryzak na tę okazję, zabawkę do wylizywania, łamigłówkę lub jeśli masz zasoby – pójść na spokojny spacer. Jak nic się nie wydarzy danego dnia to też nie będzie końca świata. Psy naprawdę nie muszą trenować codziennie.
Twoje dobre nastawienie jest bardzo ważne. Trening powinien być bezpiecznym i przyjemnym czasem zarówno dla psa, jak i Ciebie. Na pewno nie przykrym obowiązkiem.
Jeśli akurat gorszy dzień przypada na dzień szkolenia z trenerem – porozmawiaj z nim o tym. Znajdźcie wspólnie aktywności, które w takich kryzysowych sytuacjach odciążą Cię z poczucia obowiązku, a psu zapewnią potrzeby stymulacji psychoruchowej. Dobry trener powinien pomóc Ci zadbać o siebie w procesie szkolenia, zwłaszcza jeśli Twój pies jest raczej z tych trudniejszych do ogarnięcia.
Na zakończenie
Nie chciałam przesadzać z ilością informacji, ale takich zdrowych nawyków pewnie można byłoby wymieniać i wymieniać. W zależności od podejścia do treningu, na pewno będą pojawiały się różnice. Nieraz nawet skrajne. Jak widzisz, ja jestem za stawianiem na komfort psychiczny psa i człowieka, dbanie o relację w procesie i harmonizowanie się. Trening traktuję jako wspólną aktywność, która rozwija nas, poprawia naszą komunikację, uczy nas o sobie i dostarcza nam przyjemnych doświadczeń.
A jak jest u Ciebie? Czym dla Ciebie jest trening? Masz jakieś sprawdzone zasady, których się trzymasz, aby było wam lepiej? 🙂

